sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 6

Zeszłam na dół, Luke wpuścił Oscar’a do środka.
Ubrany był w dżinsową koszulę i czarne rurki, na nogach miał białe Air Force.
Spojrzał się na mnie.
- Ślicznie wyglądasz.
Podeszłam i go przytuliłam na przywitanie. Pięknie pachniał.
- Dziękuję. Ty też.
Złapał mnie za rękę i otworzył drzwi, przepuszczając mnie.
- Będę późno Luke.
- Wróć trzeźwa!
Gdy wyszliśmy zauważyłam duże auto. Hyundai Genesis, srebrne.
- To Twoje auto? – zapytałam zaciekawiona.
- Nie, rodziców. Niedawno zrobiłem prawko i od czasu do czasu mi pożyczają. Mieć 17 lat i nie mieć prawka to jak nie umieć jeździć na rowerze.
Zaśmiałam się. Oscar podszedł do auta i otworzył mi drzwi.
- Wsiadaj księżniczko. – mrugnął mi.
Usiadłam wygodnie i zapięłam pas.
Oscar usiadł za kierownicą i przekręcił kluczyki. Ruszyliśmy. Dostałam sms’a od Rose. Wysłała mi swoje zdjęcie w czarnej sukni z dopiskiem „Felix! Szykuj się, jesteś już mój”.
Ślicznie w niej wyglądała.

 - Może podjedziemy po Rose? – zaproponował chłopak.
- Jasne, mieszka niedaleko. – uśmiechnęłam się.
Wysłałam jej sms’a, że już po nią jedziemy.
Gdy podjechaliśmy pod jej dom to właśnie zamykała drzwi. Pomachałam jej. Podeszła do auta, otworzyła drzwi i wsiadła.
- Yo, Enis. Co tam u Ciebie? Gotowy na najlepszą imprezę?
- A jak myślisz?
- Myślę, że za dużo to Ty nie myślisz, ale jesteś gotowy.
Zaśmiałyśmy się.
Odjechaliśmy od domu Rose i ruszyliśmy w stronę domu Felix’a. Po drodze minęliśmy park, parę przystanków autobusowych i lodziarnię, w której niedawno jadłam razem z Oscarem Lody.
Okazało się, że Fel mieszka 5 minut drogi od kina. Dojechaliśmy na miejsce i Oscar zaparkował auto rodziców na podjeździe przed garażem.
Wysiedliśmy z auta, Oscar otworzył drzwi od domu Felix’a.
- Enestad! Siema! – przywitał się wysoki, długowłosy blondyn o ślicznym uśmiechu. Miał na sobie granatową bluzę, pod nią jasną koszulę i niebieskie rurki. Jego włosy przykrywał biało-zielony fulcap.
- Yo. Sandi. – odpowiedział Oscar.
- Cześć piękna. – powiedział Felix do Rose. – ślicznie wyglądasz.
- Awww dzięki.
- Fel, to jest Lennox. Hmm.. moja..
- Dziewczyna. – dokończyłam za niego i się uśmiechnęłam.
Oscar odwzajemnił uśmiech.
- Miło mi Ciebie poznać, Lennox. Ja jestem Felix. – powiedział Felix podając mi rękę.
- Mnie Ciebie również, Felix.
Weszliśmy do dużego salonu. Ściany  były koloru beżowego, z jednej strony wisiało 6 czarno-białych zdjęć Felixa wraz z jego rodziną.
W rogu był nowoczesny kominek. A na środku pokoju ciemno-kremowy dywan, na którym stał brązowy stolik, obok niego stały 3 kremowe sofy z brązowymi poduszkami. Z sufitu zwisał długi żyrandol. Całe mieszkanie wyglądało na nowoczesne i schludnie urządzone.
W całym domu było około 10 osób. Felix podłączył laptopa do głośników, podeszła do niego Rose i poprosiła go o pyszczenie jakiejś piosenki, powciskał coś na laptopie. Muzyka zaczęła lecieć.
I'm breaking down gonna start from the scratch
Shake it off like etch of sketch
My lips are saying goodbye
My eyes are finally dry
Fifth Harmony - Miss Movin' On

Jedna z ulubionych piosenek Rose.
Felix złapał ją za rękę i zaczęli tańczyć.
Oscar wziął z niego przykład i złapał mnie za rękę.
- Zatańczysz, księżniczko? – zapytał, uśmiechając się i pokazując przy tym swoje śnieżnobiałe zęby. Ale on ma śliczny uśmiech.
- Z przyjemnością.
Objęłam go za szyję, a on mnie w tali. Wtuliłam głowę w jego klatkę piersiową.
- Kocham Cię, Lennox. – powiedział do mnie szeptem.
- Ja Ciebie też.
Tańczyliśmy razem do końca piosenki. Po jej skończeniu jakiś chłopak, wyglądający na około 16 lat zachęcił Oscara ruchem ręki, aby się do niego dosiadł. Oscar złapał mnie i zaciągnął na kanapę. Chłopak miał czarne, kręcone włosy. Ubrany był w białą bluzkę, na której były czarne kropki. Na bluzkę założył czarno-białą basebollówkę. Obok niego siedział szczupły blondyn. Miał na sobie luźną białą bluzkę i czarne rurki, do których przyczepił sobie czarno-białego fullcap’a. Oscar usiadł obok swoich kolegów, a ja usiadłam na jego kolanach.
- Cześć, jestem Omar, kumpel Oscara. Po wakacjach będziemy podobno w jednej klasie. – powiedział lekko się uśmiechając.
- Ja jestem Oscar, ale mówią na mnie OG, chodzę z Oscarem do klasy.
- Jestem Lennox, dziewczyna Oscara. Miło mi Was poznać.
- Nam również Len, pijesz może? – zapytał się OG.
- Tak. Co macie? – spytałam zaciekawiona.
- Głównie puszki Budweiser’a. – powiedział OGG’ie podając mi jedną.
Otworzyłam ją i wzięłam jednego łyka.
– Całkiem niezłe.
- Panienko, to najlepsze piwo na świecie! Każdy Ci to powie. – powiedział Omar.
- No cóż, piłam lepsze w Londynie, ale to nie jest złe.
- Och. Dziewczyna z Londynu, to wszystko wyjaśnia. – powiedział kpiąco Omar.
- Co masz na myśli? – zapytałam marszcząc nos.
- To, że nie wiesz, co to prawdziwy alkohol. – zadrwił ciemnowłosy chłopak.
- Pff. – wzięłam jeszcze jednego łyka.
Felix puścił kolejną piosenkę – Little Mix „Wings”. Nigdy nie byłam ich fanką, ale ich muzyka mi się podobała, miałam nawet kilka piosenek Little Mix na telefonie.
Rose zaczęła śpiewać.
Mama told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And If they give you
Shh... 
Then they can walk on by

Śpiewanie zawsze jej wychodziło, nagrywała covery na youtuba i miała parę tysięcy subskrypcji. Nigdy w śpiewie jej nie potrafiłam dorównać.
Felix też zaczął śpiewać.
My feet, feet can't touch the ground
And I can't hear a sound
But you just keep on running up your mouth yeah
Następną zwrotkę zaśpiewała Rose.
Walk, walk on over there
Cause I'm too fly to care
Oh yeah
Potem wszyscy się przyłączyli, na imprezie panowała miła atmosfera. Wypiłam chyba ze 2 puszki piwa. 
Była godzina 00:16. Wyszłam potajemnie wraz z Rose z imprezy, chciałyśmy się przejść do sklepu całodobowego po papierosy, bo ona o moich zapomniała.
Cały czas się śmiałyśmy, szczerze to nawet nie mam pojęcia, z czego. Sama świecąca lampa sprawiała, że wybuchałyśmy śmiechem. Aby dostać się do sklepu trzeba było przejść przez park.

-OSCAR POV-
Nigdzie nie mogłem znaleźć Len i Rose. Przeszukałem cały dół i całą górę mieszkania, wyjrzałem do ogrodu. Nie było ich. Podszedłem do Felix’a, Omar’a i OGG’iego.
- Widzieliście może dziewczyny? Nigdzie nie mogę ich znaleźć. – powiedziałem zaniepokojony.
- Może poszły do domu. – stwierdził Omar.
- Nie wydaje mi się, miałem odwieźć je po zakończeniu imprezy.
Podeszliśmy do szafy, w której wisiały kurtki gości, ale tych należących do Ro i Len nie było.
- Trzeba ich poszukać, mogło im się przytrafić coś złego. Jest środek nocy, podejrzani ludzie kręcą się po okolicy. – szybko wziąłem kurtkę, zarzuciłem na siebie i wyszedłem, chłopcy zrobili to samo. Pierwsze, co przyszło mi do głowy to pobliski osiedlak, jest całodobowy, a Lennox jeszcze dzisiaj nie paliła.
- Wiesz gdzie ich szukać? – zapytał z zaniepokojeniem w głosie Felix. Wiedziałem, że mu się Rose podoba, nie wybaczyłby sobie gdyby coś jej się stało. Tak samo ja mam z Lennox.
- Tak, chodźmy do pobliskiego sklepu całodobowego. Len poszła po papierosy, ale śpieszy się, droga jest przez park. – powiedziałem przyspieszając krok.
Usłyszałem krzyk, serce zaczęło mi szybciej bić. To Rose. Wołała o pomoc.
- Chłopcy! Szybko! – krzyknąłem i zacząłem biec jak najszybciej mogłem.
Jakiś facet dobierał się do Lennox. Podbiegłem i walnąłem mu pięścią z całej siły. Puścił Len i upadł. Miał około 25 lat. Nie mogłem przestać, kopałem go, waliłem z pięści. Kopnąłem, jeszcze raz. Omar złapał mnie i starał się oddzielić od niego.
- Stary, policja już jedzie. Zostaw go, on nie ma nawet jak uciec.
Mężczyzna krwawił z nosa i był cały poobijany.
- Ten jebany skurwiel dobierał się do mojej dziewczyny! Gdyby nas tu nie było zgwałciłby ją! Nie zostawię tak tego! – Chciałem się wyrwać, ale nie mogłem. Felix pomógł Omarowi. Trzymali mnie we dwójkę. Lennox Do mnie podbiegła, miała rozciętą brew.  Dałem jej swoją kurtkę by przykryła rozerwaną sukienkę. Przytuliłem ją.
- Nigdy więcej nie pozwolę Cię skrzywdzić. Przysięgam. – powiedziałem całując ją w czoło.
Policja przyjechała w ciągu niecałych 5 minut. Wzięli ledwo przytomnego mężczyznę i wsadzili do furgonetki.
- Dobrze się czujecie? – policjant skierował pytanie do Lennox i Rose.
- Chyba tak.. – powiedziała szlochając Len.
- Dobrze, zgłoście się w ciągu tygodnia na komisariat, by złożyć zeznania. Ten pan zostanie surowo ukarany. Dobrze, że masz takiego chłopaka jak on, gdyby nie zareagował źle mogłoby się to skończyć.
- Wiem. – odpowiedziała całując mnie w usta.
- Idźcie już do domu. Jest późno, a znając życie nie macie ukończonych 18 lat.
- Już idziemy. – odpowiedziałem.
Dobrze, że nie wyczuł alkoholu, jeszcze by nas udpił.
Wróciliśmy pod dom Felix’a. Otworzyłem drzwi od auta Lennox. Wsiadła i zapięła pas. Felix powiedział, że Rose zostanie u niego na noc, aby rodzice nie widzieli jej w takim stanie. To samo postanowiłem z Len. Nie chciałem, by po tym, co się dzisiaj wydarzyło siedziała sama u siebie w pokoju.

------------------------
Przepraszam za przerwę, ale nie miałam czasu aby dodać rozdział. Do soboty! :)
Dziękuję Kinia za tło :)

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 5

3 dni później..

Dzwoni budzik.
- Cholera jasna! – mówię, kładąc poduszkę na głowę. – Zamknij się! Jest dopiero 8 rano!
Budzik dalej dzwoni, zdejmuję poduszkę z głowy i rzucam prosto w niego. Zamknął się.
- Uff. Nareszcie.
Wtulam się w drugą poduszkę i przykrywam kołdrą, lekko ją obejmując. Dopiero co udaje mi się zamknąć oczy, a tu nagle otwierają się drzwi. Wchodzi Rose.
- Wstawaj śpiąca królewno!
- Czego Ty kurwa ode mnie chcesz?! Jest 8 rano! Człowieku, Ty powinnaś jeszcze spać!
- Ups. Wstałam dzisiaj jakoś wcześnie i stwierdziłam, że skoro dzisiaj jest impreza to trzeba sobie coś ładnego kupić.
Wzięłam drugą poduszkę, rzuciłam nią w Rose.
- Spierdalaj. – zakryłam się kołdrą. – Idę spać.
- Dziewczyno! Mamy tylko 10 godzin! Trzeba kupić sukienki, wymalować się. Ugh, Ty powinnaś się wykąpać, nie pachniesz najlepiej.
Warknęłam.
- Daj mi jeszcze 10 minut.
- Dobra, 10 minut i idziesz pod prysznic.
Zamknęłam oczy, 10 minut minęło. No nie.
- Dobra, wstawaj.
Odkryłam się, usiadłam na łóżku i powoli wstałam.
- Woah! Wyglądasz jakbyś urwała się z dziczy. Włosy to masz jak lwia grzywa.
Spojrzałam się na nią ze złością.
- Jest 8 rano, Ty przychodzisz bezczelnie i mnie budzisz i jeszcze masz czelność mi mówić, że moje włosy źle wyglądają.
- A, zapomniałaś o tym, że śmierdzisz.
- Wyjebe Ci zaraz.
- Spokojnie, kolego. – Rose zaczęła się śmiać.
Gdy już wstałam, ruszyłam w stronę łazienki.
Zamknęłam drzwi Rose przed nosem.
- Zjeżdżaj, zboczeńcu.
- Już idę, spokojnie. Poczekam sobie na zbawienie w Twoim pokoju.
Nie odpowiedziałam jej nic. Zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic. Najpierw nałożyłam odżywkę na włosy, potem je dokładnie opłukałam. Z szamponem zrobiłam to samo. Użyłam swojego ulubionego żelu pod prysznic – czekolada z pomarańczą. Uwielbiam ten zapach. Opłukałam się dokładnie i wyszłam spod prysznica.
Wzięłam swój ręcznik, owinęłam dokładnie włosy, potem wzięłam drugi i dokładnie się wytarłam.
Stwierdziłam, że trzeba wydepilować lekki zarost na nogach, bo zaraz Rose się przyczepi, że mam na nich dżunglę, a poza tym idę dzisiaj w sukience.
Wzięłam swój depilator laserowy – Philips Lumea. Był dość drogi, ale mama też go używa i depilacja traw mniej więcej 10 minut. Więc szybko, bezboleśnie i estetycznie.
Po depilacji zauważyłam, że zapomniałam o ciuchach.
- Cholera jasna!
- Już, spokojnie. Trzymaj ciuchy. – powiedziała Rose.
Otworzyłam minimalnie drzwi, abym mogła wziąć tylko ubrania. Biały sweterek, czarne rurki i oczywiście bielizna.
Ubrałam się, podeszłam do umywalki i umyłam zęby. Spojrzałam się na swoje włosy i stwierdziłam, że trzeba je wyczesać, tak też zrobiłam. Po uczesaniu ich, wzięłam suszarkę aby je wysuszyć.
Poszłam do pokoju, zauważyłam, że Rose siedzi na moim laptopie i ogląda głupawe filmy Janoskians. Boję się myśleć co tym razem zrobili.
- Coś nowego?
- Tak, chodzą z wózkiem w którym jest „Anthony” i „całkiem przypadkiem” wpierdalają go do fontanny, zostawiają na środku ulicy i takie tam. – powiedziała lekko rozbawiona.
- Fajnie. Musze jeszcze tylko zrobić sobie lekki makijaż i możemy iść.
Podeszłam do szafy, wzięłam podkład i stanęłam przed lustrem. Nałożyłam lekką warstwę, a następnie dałam trochę pudru i pomalowałam sobie rzęsy.
- Dobra, możemy iść.
Zeszłyśmy na dół, rodziców już nie było, pewnie wyszli do pracy. W jadalni przy stole siedział Matt i Luke, na śniadanie zrobili sobie naleśniki.
- Gdzieś idziesz? – spytał się Luke nawet na mnie nie patrząc.
- Tak, razem z Rose do galerii kupić sobie jakąś sukienkę na imprezę.
- No nieźle, a u kogo ta impreza?
- Felix Sandman, mój znajomy. Chodzimy razem do klasy. – z odpowiedzią wyprzedza mnie Rose.
- Uh. Dobra, możesz iść, ale wróć w miarę możliwości trzeźwa. Rodzice wrócą dopiero jutro po południu, co nie zmienia faktu, że nie będę znosić Twojego kaca, miś.
- Postaram się, najwyżej prześpię się ze wszystkimi na imprezie. W tedy nie będę miała kiedy się upić. – powiedziałam z ironią.
- Dobra, idź już sobie. – mówił lekko rozśmieszony Luke.
Założyłam białe, krótkie conversy. Otworzyłam drzwi i wraz z Rose wyszłam.
- Dobra, którędy do galerii?
- W prawo, potem w autobus 43 i jesteśmy na miejscu.
- Daleko jest galeria?
- Około 10 minut się do niej autobusem jedzie.
- Dobra, to szybciutko.
Doszłyśmy na przystanek i czekałyśmy na autobus z dwuminutowym opóźnieniem. Wsiadłyśmy do niego i zaczęłyśmy rozmawiać o imprezie.
- Rozumiem, że zamierzasz na tej dzisiejszej imprezie poderwać Felixa.
- Strzał w dziesiątkę! Muszę wyglądać zabójczo!
- Oj będziesz kochana, oj będziesz. Nie dlatego, że jestem zła za to, że tak wcześnie mnie obudziłaś i mam ochotę Cię zabić. Po prostu wybierzemy coś ślicznego!
Ro się zaśmiała.
Po paru minutach byłyśmy już na miejscu. Wielka, a nawet OGROMNA galeria. Będzie w czym wybierać.
- Słuchaj, widziałam dwie śliczne sukienki w  H&M! Jedna jest idealna dla Ciebie, a w drugiej ja będę kłaść na kolana wszystkich chłopaków. – powiedziała żartując.
- We wszystkim ich położymy! Padną z wrażenia!
Ruszyłyśmy w stronę H&M. Parę minut później byłyśmy już na miejscu, sklep był jednym z pierwszych.
Weszłyśmy do sklepu, Rose złapała mnie za nadgarstek i zaciągnęła w stronę sukienki, którą wybrała dla mnie. Była ona jasnoniebieska, nad biodrami miała niebieskie kwiatuszki. Pomyślałam, że założę do niej moją skórzaną kurtkę i kremową torebeczkę.
- Będziesz w niej ślicznie wyglądać.
- Wiem!
Wzięłam ją w rękę, a Rose zrobiła mi zdjęcie.
- Uuuśmiech! – powiedziałą Ro, przedłużając literę „U”

- Zobacz jak ślicznie wyszłaś.
- No pięknie.
- Idź ją przymierzyć!
- Już idę, już idę.
Weszłam do przymierzalni, zdjęłam z siebie swój sweterek i spodnie, a założyłam jasnoniebieską sukienkę. Wyszłam z przymierzalni.
- Wow! Wyglądasz ślicznie!
- Wiem. Biorę ją!
Weszłam do przymierzalni i z powrotem założyłam na siebie moje ubrania, wzięłam sukienkę i wyszłam.
- A gdzie Twoja?
- Już ją kupiłam, wiedziałam, że niemożliwe jest abym nie wyglądała w niej olśniewająco.
- No nieźle, mam nadzieję, że wyślesz mi Twoją focie w niej.
- Jasne!
Podeszłam do kasy, zapłaciłam za sukienkę 40 dolarów. Kasjerka zapakowała mi ją w torebkę.
Wyszłyśmy ze sklepu.
- A co z butami? – spytała zaciekawiona.
- Buty mam, będą idealnie do niej pasować. – odpowiedziałam.
- Okay, to może pójdziemy na kawę? – zaproponowała Rose.
- Tak, tylko zadzwonię i umówię nas na manicure.
Zadzwoniłam i to szybko załatwiłam, manicure mamy o godzinie 13. Kawiarnia była obok, zamówiłam sobie frappe, a dla Rose wzięłam jej ulubioną cafee latte.
- Jaki kolor słomki chcesz?
- Jeszcze się pytasz?! FIOLETOWY!
- Dobrze. Fioletowa dla Ciebie. – zachichotałam. – Ja wezmę sobie żółtą.
Zapłaciłam za kawę, podeszłam do stolika przy którym siedziała Ro, właśnie tweetowała.
- Trzymaj. Twoja caffee latte z fioletową słomką. – podałam jej kawę.
Zdążyłam usiąść i właśnie zadzwonił do mnie Oscar.
- Poczekaj chwilkę, muszę odebrać.
Rozmowa:
„- Hej piękna, tu Oscar.
- Wiem, mam Ciebie zapisanego. Co chcesz miś?
- Przychodzisz dzisiaj na tą imprezę?
- Jeszcze się pytasz? Właśnie wybrałam dla mnie śliczną sukienkę. Uwierz mi, wyglądam zabójczo.
- Nie wątpię. Będę po Ciebie o 17:30.
- Będę czekać. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia.”
- No ładnie, ładnie „misiu”. – powiedziała ironicznie Rose.
- A zakrztuś się ta swoja kawą.
Rose wybuchła śmiechem.
Wypiłyśmy kawę i stwierdziłyśmy, że jesteśmy głodne więc domówiłyśmy jeszcze sobie po naleśnikach z twarożkiem, bitą śmietaną i owocami.
Jest godzina 12:21. Czas się zbierać i iść na manicure.
Zostawiłam napiwek i poszłyśmy na autobus. Na przystanku patrzyłyśmy na rozkład
- Którym mamy jechać?
- Hmm.. To będzie 62a. Zaraz powinien być, kursuje bardzo często.
Właśnie podjechał, wsiadłyśmy do niego i zajęłyśmy miejsca, dwa ostatnie. Na następnych przystankach zrobiło się tłocznie i jakieś dwie staruszki wsiadły do autobusu, stwierdziłam, że powinnam im ustąpić. Wstałam i zaprosiłam jedną na moje miejsce. Rose zrobiła to samo.
Wysiadłyśmy mniej więcej 5 minut drogi od salonu.
Była godzina 12:40. Mamy jeszcze 20 minut, ale byłyśmy trochę przed czasem. Na szczęście nie było żadnych klientów, więc panie zajęły się nami wcześniej. Usiadłyśmy na dwóch krzesłach, naprzeciwko nas usiadły manicurzystki.
- Jakiego koloru paznokcie? – spytała mnie pani.
- Chciałabym, aby pasowały mi do tej sukienki. – powiedziałam wyjmując ją z torby.
- Te kolory będą idealne.
- A Ty jaką masz sukienkę? – druga pani spytała się Rose.
- Taką czarną.
- Zaraz znajdziemy jakieś kolory.
Pani malowała nam paznokcie około godziny, przynajmniej tak mi się zdawało. Gdy spojrzałam na zegarek była już 15:11.
Zapłaciłyśmy, podziękowałyśmy i wyszłyśmy.
Gdy byłyśmy już pod moim domem to pożegnałam się z Rose i poszła do domu.
Mam niecałe 2 godziny, żeby się naszykować.
Pierwsze co zrobiłam to nałożyłam lekko mocniejszy makijaż i poprawiłam rzęsy.
Założyłam sukienkę, buty i biżuterię. Poszłam do łazienki, włączyłam lokówkę i podkręciłam włosy, z moich prostych włosów utworzyły się lekkie fale.


Która godzina? – spytałam sama siebie. 17:17.
Zaraz będzie Oscar. Poszłam szybko do łazienki umyć zęby. Zadzwonił dzwonek.

------------------
Dziękuję za Wasze komentarze miśki! Za każdy jestem wdzięczna i dzięki nim, wiem, że mam dla kogo pisać :]
---
Mam nadzieję, że 2015 rok będzie w 100% lepszy od 2014. 
---
Niestety z powodu szkoły, od 5 stycznia rozdziały będą dodawane raz w tygodniu, najprawdopodobniej w soboty.