Zeszłam na dół, Luke wpuścił Oscar’a do środka.
Ubrany był w dżinsową koszulę i czarne rurki, na nogach miał
białe Air Force.
Spojrzał się na mnie.
- Ślicznie wyglądasz.
Podeszłam i go przytuliłam na przywitanie. Pięknie pachniał.
- Dziękuję. Ty też.
Złapał mnie za rękę i otworzył drzwi, przepuszczając mnie.
- Będę późno Luke.
- Wróć trzeźwa!
Gdy wyszliśmy zauważyłam duże auto. Hyundai Genesis, srebrne.
- To Twoje auto? – zapytałam zaciekawiona.
- Nie, rodziców. Niedawno zrobiłem prawko i od czasu do czasu mi
pożyczają. Mieć 17 lat i nie mieć prawka to jak nie umieć jeździć na rowerze.
Zaśmiałam się. Oscar podszedł do auta i otworzył mi drzwi.
- Wsiadaj księżniczko. – mrugnął mi.
Usiadłam wygodnie i zapięłam pas.
Oscar usiadł za
kierownicą i przekręcił kluczyki. Ruszyliśmy. Dostałam sms’a od Rose. Wysłała
mi swoje zdjęcie w czarnej sukni z dopiskiem „Felix! Szykuj się, jesteś już
mój”.Ślicznie w niej wyglądała.
- Może podjedziemy po Rose? – zaproponował chłopak.
- Jasne, mieszka niedaleko. – uśmiechnęłam się.
Wysłałam jej sms’a, że już po nią jedziemy.
Gdy podjechaliśmy pod jej dom to właśnie zamykała drzwi.
Pomachałam jej. Podeszła do auta, otworzyła drzwi i wsiadła.
- Yo, Enis. Co tam u Ciebie? Gotowy na najlepszą imprezę?
- A jak myślisz?
- Myślę, że za dużo to Ty nie myślisz, ale jesteś gotowy.
Zaśmiałyśmy się.
Odjechaliśmy od domu Rose i ruszyliśmy w stronę domu Felix’a. Po
drodze minęliśmy park, parę przystanków autobusowych i lodziarnię, w której
niedawno jadłam razem z Oscarem Lody.
Okazało się, że Fel mieszka 5 minut drogi od kina. Dojechaliśmy
na miejsce i Oscar zaparkował auto rodziców na podjeździe przed garażem.
Wysiedliśmy z auta, Oscar otworzył drzwi od domu Felix’a.
- Enestad! Siema! – przywitał się wysoki, długowłosy blondyn o
ślicznym uśmiechu. Miał na sobie granatową bluzę, pod nią jasną koszulę i
niebieskie rurki. Jego włosy przykrywał biało-zielony fulcap.
- Yo. Sandi. – odpowiedział Oscar.
- Cześć piękna. – powiedział Felix do Rose. – ślicznie wyglądasz.
- Awww dzięki.
- Fel, to jest Lennox. Hmm.. moja..
- Dziewczyna. – dokończyłam za niego i się uśmiechnęłam.
Oscar odwzajemnił uśmiech.
- Miło mi Ciebie poznać, Lennox. Ja jestem Felix. – powiedział
Felix podając mi rękę.
- Mnie Ciebie również, Felix.
Weszliśmy do dużego salonu. Ściany były koloru beżowego, z jednej strony wisiało
6 czarno-białych zdjęć Felixa wraz z jego rodziną.
W rogu był nowoczesny kominek. A na środku pokoju ciemno-kremowy
dywan, na którym stał brązowy stolik, obok niego stały 3 kremowe sofy z
brązowymi poduszkami. Z sufitu zwisał długi żyrandol. Całe mieszkanie wyglądało
na nowoczesne i schludnie urządzone.
W całym domu było około 10 osób. Felix podłączył laptopa do
głośników, podeszła do niego Rose i poprosiła go o pyszczenie jakiejś piosenki,
powciskał coś na laptopie. Muzyka zaczęła lecieć.
I'm breaking down gonna start from the scratch
Shake it off like etch of sketch
My lips are saying goodbye
My eyes are finally dry
Shake it off like etch of sketch
My lips are saying goodbye
My eyes are finally dry
Fifth Harmony - Miss Movin' On
Jedna z ulubionych piosenek Rose.
Felix złapał ją za rękę i zaczęli tańczyć.
Oscar wziął z niego przykład i złapał mnie za rękę.
- Zatańczysz, księżniczko? – zapytał, uśmiechając się i
pokazując przy tym swoje śnieżnobiałe zęby. Ale on ma śliczny uśmiech.
- Z przyjemnością.
Objęłam go za szyję, a on mnie w tali. Wtuliłam głowę w jego
klatkę piersiową.
- Kocham Cię, Lennox. – powiedział do mnie szeptem.
- Ja Ciebie też.
Tańczyliśmy razem do końca piosenki. Po jej skończeniu jakiś
chłopak, wyglądający na około 16 lat zachęcił Oscara ruchem ręki, aby się do
niego dosiadł. Oscar złapał mnie i zaciągnął na kanapę. Chłopak miał czarne,
kręcone włosy. Ubrany był w białą bluzkę, na której były czarne kropki. Na
bluzkę założył czarno-białą basebollówkę. Obok niego siedział szczupły blondyn.
Miał na sobie luźną białą bluzkę i czarne rurki, do których przyczepił sobie
czarno-białego fullcap’a. Oscar usiadł obok swoich kolegów, a ja usiadłam na
jego kolanach.
- Cześć, jestem Omar, kumpel Oscara. Po wakacjach będziemy
podobno w jednej klasie. – powiedział lekko się uśmiechając.
- Ja jestem Oscar, ale mówią na mnie OG, chodzę z Oscarem do
klasy.
- Jestem Lennox, dziewczyna Oscara. Miło mi Was poznać.
- Nam również Len, pijesz może? – zapytał się OG.
- Tak. Co macie? – spytałam zaciekawiona.
- Głównie puszki Budweiser’a.
– powiedział OGG’ie podając mi jedną.
Otworzyłam ją i wzięłam jednego
łyka.
– Całkiem niezłe.
- Panienko, to najlepsze piwo na
świecie! Każdy Ci to powie. – powiedział Omar.
- No cóż, piłam lepsze w Londynie, ale to nie jest złe.
- Och. Dziewczyna z Londynu, to wszystko wyjaśnia. – powiedział
kpiąco Omar.
- Co masz na myśli? – zapytałam marszcząc nos.
- To, że nie wiesz, co to prawdziwy alkohol. – zadrwił ciemnowłosy
chłopak.
- Pff. – wzięłam jeszcze jednego łyka.
Felix puścił kolejną piosenkę – Little Mix „Wings”. Nigdy nie
byłam ich fanką, ale ich muzyka mi się podobała, miałam nawet kilka piosenek
Little Mix na telefonie.
Rose zaczęła śpiewać.
Mama told me not to
waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And If they give you
Shh...
Then they can walk on by
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And If they give you
Shh...
Then they can walk on by
Śpiewanie zawsze jej wychodziło, nagrywała covery na youtuba i
miała parę tysięcy subskrypcji. Nigdy w śpiewie jej nie potrafiłam dorównać.
Felix też zaczął śpiewać.
My feet, feet can't touch the ground
And I can't hear a sound
But you just keep on running up your mouth yeah
And I can't hear a sound
But you just keep on running up your mouth yeah
Następną
zwrotkę zaśpiewała Rose.
Walk, walk on over there
Cause I'm too fly to care
Oh yeah
Cause I'm too fly to care
Oh yeah
Potem wszyscy się przyłączyli, na imprezie panowała
miła atmosfera. Wypiłam chyba ze 2 puszki piwa.
Była godzina 00:16. Wyszłam potajemnie wraz z
Rose z imprezy, chciałyśmy się przejść do sklepu całodobowego po papierosy, bo
ona o moich zapomniała.
Cały czas się śmiałyśmy, szczerze to nawet nie
mam pojęcia, z czego. Sama świecąca lampa sprawiała, że wybuchałyśmy śmiechem.
Aby dostać się do sklepu trzeba było przejść przez park.
-OSCAR POV-
Nigdzie nie mogłem znaleźć Len i Rose.
Przeszukałem cały dół i całą górę mieszkania, wyjrzałem do ogrodu. Nie było
ich. Podszedłem do Felix’a, Omar’a i OGG’iego.
- Widzieliście może dziewczyny? Nigdzie nie
mogę ich znaleźć. – powiedziałem zaniepokojony.
- Może poszły do domu. – stwierdził Omar.
- Nie wydaje mi się, miałem odwieźć je po
zakończeniu imprezy.
Podeszliśmy do szafy, w której wisiały kurtki
gości, ale tych należących do Ro i Len nie było.
- Trzeba ich poszukać, mogło im się przytrafić
coś złego. Jest środek nocy, podejrzani ludzie kręcą się po okolicy. – szybko
wziąłem kurtkę, zarzuciłem na siebie i wyszedłem, chłopcy zrobili to samo.
Pierwsze, co przyszło mi do głowy to pobliski osiedlak, jest całodobowy, a
Lennox jeszcze dzisiaj nie paliła.
- Wiesz gdzie ich szukać? – zapytał z
zaniepokojeniem w głosie Felix. Wiedziałem, że mu się Rose podoba, nie
wybaczyłby sobie gdyby coś jej się stało. Tak samo ja mam z Lennox.
- Tak, chodźmy do pobliskiego sklepu
całodobowego. Len poszła po papierosy, ale śpieszy się, droga jest przez park.
– powiedziałem przyspieszając krok.
Usłyszałem krzyk, serce zaczęło mi szybciej bić. To Rose. Wołała
o pomoc.
- Chłopcy! Szybko! – krzyknąłem i zacząłem biec jak najszybciej
mogłem.
Jakiś facet dobierał się do Lennox. Podbiegłem i walnąłem mu
pięścią z całej siły. Puścił Len i upadł. Miał około 25 lat. Nie mogłem
przestać, kopałem go, waliłem z pięści. Kopnąłem, jeszcze raz. Omar złapał mnie
i starał się oddzielić od niego.
- Stary, policja już jedzie. Zostaw go, on nie ma nawet jak
uciec.
Mężczyzna krwawił z nosa i był cały poobijany.
- Ten jebany skurwiel dobierał się do mojej dziewczyny! Gdyby
nas tu nie było zgwałciłby ją! Nie zostawię tak tego! – Chciałem się wyrwać,
ale nie mogłem. Felix pomógł Omarowi. Trzymali mnie we dwójkę. Lennox Do mnie
podbiegła, miała rozciętą brew. Dałem
jej swoją kurtkę by przykryła rozerwaną sukienkę. Przytuliłem ją.
- Nigdy więcej nie pozwolę Cię skrzywdzić. Przysięgam. –
powiedziałem całując ją w czoło.
Policja przyjechała w ciągu niecałych 5 minut. Wzięli ledwo
przytomnego mężczyznę i wsadzili do furgonetki.
- Dobrze się czujecie? – policjant skierował pytanie do Lennox i
Rose.
- Chyba tak.. – powiedziała szlochając Len.
- Dobrze, zgłoście się w ciągu tygodnia na komisariat, by złożyć
zeznania. Ten pan zostanie surowo ukarany. Dobrze, że masz takiego chłopaka jak
on, gdyby nie zareagował źle mogłoby się to skończyć.
- Wiem. – odpowiedziała całując mnie w usta.
- Idźcie już do domu. Jest późno, a znając życie nie macie
ukończonych 18 lat.
- Już idziemy. – odpowiedziałem.
Dobrze, że nie wyczuł alkoholu, jeszcze by nas udpił.
Wróciliśmy pod dom Felix’a. Otworzyłem drzwi od auta Lennox.
Wsiadła i zapięła pas. Felix powiedział, że Rose zostanie u niego na noc, aby
rodzice nie widzieli jej w takim stanie. To samo postanowiłem z Len. Nie
chciałem, by po tym, co się dzisiaj wydarzyło siedziała sama u siebie w pokoju.
------------------------
Przepraszam za przerwę, ale nie miałam czasu aby dodać rozdział. Do soboty! :)
Dziękuję Kinia za tło :)


