środa, 24 grudnia 2014

Rozdział 3

Nie odpowiedziałam nic, próbowałam powstrzymać uśmiech, nie udało się. Uśmiechnęłam się.
- Mówię to co myślę, przepraszam.
- Spokojnie, nic się nie stało. To było bardzo miłe.
Chłopak się uśmiechnął.
- Sprawdzę godziny w jakich puszczają film.
Wyjął swojego Iphone’a nim zdążyłam się obejrzeć znał już godziny
- 16.45 Może być?
- Jasne, chodźmy już może, mamy 40 min. Najwyżej kupimy bilety w kinie. Premiera była jakiś czas temu, więc powinny jeszcze być miejsca. – zaproponowałam.
Oscar założył swojego fullcap’a, poprawił kaptur od bluzy, otworzył mi drzwi i mnie przepuścił.
Zeszliśmy na dół i kierowaliśmy się w stronę drzwi wyjściowych. Zatrzymała nas moja mama.
- Gdzie idziecie?
- Do kina. – odpowiedziałam, nie patrząc się nawet na nią.
- Nie zjecie z nami obiadu?
- Śpieszy nam się.
- No cóż, może innym razem. – spojrzała się na Oscara. O nie, to było TO spojrzenie. Jak wrócę, to będzie pieprzyć o tych cholernych zabezpieczeniach. Czy ja wyglądam na dziwkę? Dzisiaj go kurwa poznałam.
Ogólnie to nie spałam jeszcze z żadnym chłopakiem, czekam na TEGO JEDYNEGO.
- Do widzenia. – Oscar pożegnał się z moją mamą.
- Do zobaczenia, miłej zabawy.
- Dziękujemy.
Przewróciłam oczami, otworzyłam drzwi i razem z Oscarem wyszliśmy z domu.
- Masz fajną mamę. – powiedział.
- Tylko taką udaje, pewnie myśli, że mi się podobasz.
- A nie? – zrobił maślane oczy.
- Ugh, to nie tak. Nie ważne. Którędy do kina?
- Musimy wsiąść w autobus na przystanku.
- Daleko jest przystanek?
- Nie, to zaraz za rogiem.
- Za rogiem? Czy ten autobus ma numer 56A?
- Tak, skąd wiesz?
- Bo właśnie podjechał.
Biegniemy i machamy kierowcy, ale najwyraźniej na marne. Nie zauważył nas, odjechał.
- Fuck! – krzyknął Oscar.
- Spokojnie, nie denerwuj się. Jest jeszcze jakiś autobus, który jedzie w kierunku kina?
- Jest jeden, ale następny kurs ma po godzinie 17.
- Daleko jest kino?
- 20 minut drogi stąd.
- To może się przejdziemy? Nie jest to jakoś daleko. Pozwolisz, że po drodze zapalę. – powiedziałam to nie w formie pytania, chciałam go o tym poinformować. Po prostu chciałam zapalić.
Kiwnął głową, tak jakby chciał powiedzieć tak, ale w jego oczach widziałam skrzywienie. Nie podobało mu się to, że palę.
Grzebałam w kieszeniach w poszukiwaniu papierosów. Przypomniało mi się coś.
- No nie. Rose, ma moją paczkę papierosów.
- Wyjdzie Ci to na zdrowie. – uśmiechnął się.
- Nic już nie mów, proszę.
Przechodzimy obok małego sklepu z lodami, zatrzymuję się na chwilę, żeby zobaczyć jakie są smaki. Truskawa, Mięta, Jabłko, Wiśnia, Sorbet Cytrynowy, Waniliowe, Mango, Brzoskwinia, Arbuz.. SMERFOWE i..
- Sex on the beach. Ciekawe jaki smak. – powiedział śmiejąc się.
- Żurawina z pomarańczą. – odpowiedział totalnie nie zainteresowany sprzedawca.
- BIORĘ! A dla Ciebie jakie?
- Smerfowe.
- Lody smerfowe, serio? – zaśmiał się
- Sex on the beach, serio? – przedrzeźniałam go.
- Smerfowe i Sex On The Beach. Po gałce.
- 4 dolary.
Wyciągnął swój portfel i zapłacił, nie wierzę. Portfel był w Spidermen’a. Wybuchłam śmiechem.
- Ej! To najlepszy bohater! A portfel dostałem od cioci 6 lat temu.
- Wystrzałowy. – powiedziałam dalej się śmiejąc.
Sprzedawca podał mi lody smerfowe, a potem Oscarowi jego Sex On The Beach.
Spróbowałam.
- Całkiem niezłe, a jak tam Twój sex?
- Nie jest zły, ale za taką cenę mógłby być lepszy. – powiedział ironicznie i dalej się śmiał.
Szliśmy już prosto do kina, gadaliśmy o jakiś głupotach.
Gdy doszliśmy, Oscar kupił bilety, popcorn i jedną dużą colę.
- Jedna cola?
- Spokojnie, mam dwie słomki, będzie tak romantycznie. – zachichotał.
Walnęłam go z łokcia.
- A to za co?
- Za nic, po prostu miałam ochotę Ciebie walnąć. – uśmiechnęłam się zadziornie.
- Ty niegrzeczna.
Weszliśmy do sali kinowej. Zajęliśmy miejsce, które nam przypadało, 8c, 7c. W sumie to mogliśmy usiąść tam gdzie chcemy, prócz nas na sali była trójka dzieciaków. Mieli może po 12 lat.
Film się zaczął.

40 minuta filmu

Zauważyłam, że Oscara film totalnie nie interesuje. Nie patrzy się w ekran, patrzy się na mnie. W sumie mnie też przestał interesować, poprzednie części były lepsze. Ciekawsze.
- Oglądasz film, czy Ci się nie podoba? – powiedziałam do niego szeptem.
- Nie jest jakoś bardzo zły, co prawda, nie oglądałem poprzednich części.
- To może wyjdźmy. Mi też jakoś średnio się podoba.
- To chodźmy, może do parku?
- Chętnie.
Wzięłam popcorn, a Oscar wziął picie. Szedł pierwszy. Wychodziłam zza siedzeń, naglę nie wiem o co ale się potknęłam. Upadłabym gdyby nie Oscar, który w ostatniej chwili złapał mnie. Spojrzałam się mu w oczy, nie wiedziałam kiedy, ale pocałował mnie. Dzisiaj się przeprowadziłam do Los Angeles. Spotkałam z Rose. Upadłam na trawnik i straciłam papierosa poprzez zderzenie z przystojnym blondynem, z którym właśnie się całuję. A co z James’em? Przecież nadal z nim chodzę. Nadal go kocham, albo kocham Przystojnego Blondyna. Tak, kocham Oscara. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia, ale starałam się to zamaskować.
Nagle dzieciaki zauważyły, że się całujemy.
- Wooo! To lepsze niż film! Dajcie mi popcorn! – krzyknął jeden z nich.
Oscar nie przestawał, namiętnie mnie całował. Na podłodze leżał rozrzucony popcorn i rozlana cola. Na chwilę zapomniałam o wszystkim, dałam się porwać chwili.
Dzieciaki podniosły się z siedzeń, zaczęły klaskać i piszczeć.
Pocałunek zakończył Oscar, wiedział kiedy. Wiedział, że chcę więcej. Zrobił to specjalnie.
Ale nie dałam się, złapałam go za głowę i tym razem ja zaczęłam pocałunek.

-----------------------------


Na wstępie chciałabym Was przeprosić, że rozdział jest dość krótki, następne będą dłuższe, obiecuję.
Dziękuję za wszystkie komentarze, jestem bardzo, bardzo wdzięczna za Wasze opinie! 
Bardzo miło mi się je czyta. :)

--

Dziękuję Kindze, która czyta Fanfiction zanim je opublikuje, opierdziela mnie, gdy znajdzie jakiś błąd lub coś jej nie pasuje. Dzięki Tobie wiem, co źle napisałam i staram się to poprawić jak 
tylko mogę. Ily miś xx

--

Jeszcze raz chciałam Wam złożyć życzenia świąteczne.
Życzę Wam, abyście w 2015 roku znaleźli miłość, więcej prawdziwych przyjaciół, żebyście byli też zdrowi i aby na Waszych buźkach codziennie gościł uśmiech. To krok do szczęścia.
Wesołych Świąt!




5 komentarzy:

  1. Ten rozdział mimo tego że jest krótki jest wspaniały. Bosko mi się go czytało i chce takich więcej <3 I życzę Ci abyś wesoło spędziła te święta, żebyś była szczęśliwa, i aby ten nowy rok przyniósł Ci wszystkiego co najlepsze i jeszcze jedno pisz tego bloga, bo jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo wdzięczna za życzenia i za Twój komentarz. Każdy mnie bardzo motywuje i daje niezłego kopa do dalszego pisania. Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku miś xx

      Usuń
  2. Wspanialy rozdzial :) tobie zycze rowniez szczeslowego nowego roku bo na zyczenia swiateczne troche puzno hah :D ale zycze wspanialych chwil spedzonych z rodzina <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku cudowny rozdział w każdym calu najlepszy!
    Ta końcówka >>>>> ♥
    I ten dzieciak `Wooo! To lepsze niż film! Dajcie mi popcorn!` - hahaha
    Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ogólnie historia zaczyna się ciekawie ;) ale możesz tak szybko nie rozwijac akcji będzie ciekawiej ale ogólnie jest ok :3
    informuj mnie na tt ok?x
    czekam na kolejny ;)
    pozdrawiam ;*
    @xRiskItAllx

    OdpowiedzUsuń