Nie odpowiedziałam nic, próbowałam powstrzymać uśmiech, nie
udało się. Uśmiechnęłam się.
- Mówię to co myślę, przepraszam.
- Spokojnie, nic się nie stało. To było bardzo miłe.
Chłopak się uśmiechnął.
- Sprawdzę godziny w jakich puszczają film.
Wyjął swojego Iphone’a nim zdążyłam się obejrzeć znał już
godziny
- 16.45 Może być?
- Jasne, chodźmy już może, mamy 40 min. Najwyżej kupimy bilety w
kinie. Premiera była jakiś czas temu, więc powinny jeszcze być miejsca. – zaproponowałam.
Oscar założył swojego fullcap’a, poprawił kaptur od bluzy,
otworzył mi drzwi i mnie przepuścił.
Zeszliśmy na dół i kierowaliśmy się w stronę drzwi wyjściowych.
Zatrzymała nas moja mama.
- Gdzie idziecie?
- Do kina. – odpowiedziałam, nie patrząc się nawet na nią.
- Nie zjecie z nami obiadu?
- Śpieszy nam się.
- No cóż, może innym razem. – spojrzała się na Oscara. O nie, to
było TO spojrzenie. Jak wrócę, to będzie pieprzyć o tych cholernych
zabezpieczeniach. Czy ja wyglądam na dziwkę? Dzisiaj go kurwa poznałam.
Ogólnie to nie spałam jeszcze z żadnym chłopakiem, czekam na
TEGO JEDYNEGO.
- Do widzenia. – Oscar pożegnał się z moją mamą.
- Do zobaczenia, miłej zabawy.
- Dziękujemy.
Przewróciłam oczami, otworzyłam drzwi i razem z Oscarem
wyszliśmy z domu.
- Masz fajną mamę. – powiedział.
- Tylko taką udaje, pewnie myśli, że mi się podobasz.
- A nie? – zrobił maślane oczy.
- Ugh, to nie tak. Nie ważne. Którędy do kina?
- Musimy wsiąść w autobus na przystanku.
- Daleko jest przystanek?
- Nie, to zaraz za rogiem.
- Za rogiem? Czy ten autobus ma numer 56A?
- Tak, skąd wiesz?
- Bo właśnie podjechał.
Biegniemy i machamy kierowcy, ale najwyraźniej na marne. Nie
zauważył nas, odjechał.
- Fuck! – krzyknął Oscar.
- Spokojnie, nie denerwuj się. Jest jeszcze jakiś autobus, który
jedzie w kierunku kina?
- Jest jeden, ale następny kurs ma po godzinie 17.
- Daleko jest kino?
- 20 minut drogi stąd.
- To może się przejdziemy? Nie jest to jakoś daleko. Pozwolisz,
że po drodze zapalę. – powiedziałam to nie w formie pytania, chciałam go o tym
poinformować. Po prostu chciałam zapalić.
Kiwnął głową, tak jakby chciał powiedzieć tak, ale w jego oczach
widziałam skrzywienie. Nie podobało mu się to, że palę.
Grzebałam w kieszeniach w poszukiwaniu papierosów. Przypomniało
mi się coś.
- No nie. Rose, ma moją paczkę papierosów.
- Wyjdzie Ci to na zdrowie. – uśmiechnął się.
- Nic już nie mów, proszę.
Przechodzimy obok małego sklepu z lodami, zatrzymuję się na
chwilę, żeby zobaczyć jakie są smaki. Truskawa, Mięta, Jabłko, Wiśnia, Sorbet
Cytrynowy, Waniliowe, Mango, Brzoskwinia, Arbuz.. SMERFOWE i..
- Sex on the beach. Ciekawe jaki smak. – powiedział śmiejąc się.
- Żurawina z pomarańczą. – odpowiedział totalnie nie
zainteresowany sprzedawca.
- BIORĘ! A dla Ciebie jakie?
- Smerfowe.
- Lody smerfowe, serio? – zaśmiał się
- Sex on the beach, serio? –
przedrzeźniałam
go.
- Smerfowe i Sex On The
Beach. Po
gałce.
- 4 dolary.
Wyciągnął swój portfel i zapłacił, nie wierzę. Portfel był w
Spidermen’a. Wybuchłam śmiechem.
- Ej! To najlepszy bohater! A portfel dostałem od cioci 6 lat
temu.
- Wystrzałowy. – powiedziałam dalej się śmiejąc.
Sprzedawca podał mi lody smerfowe, a potem Oscarowi jego Sex On
The Beach.
Spróbowałam.
- Całkiem niezłe, a jak tam Twój sex?
- Nie jest zły, ale za taką cenę mógłby być lepszy. – powiedział
ironicznie i dalej się śmiał.
Szliśmy już prosto do kina, gadaliśmy o jakiś głupotach.
Gdy doszliśmy, Oscar kupił bilety, popcorn i jedną dużą colę.
- Jedna cola?
- Spokojnie, mam dwie słomki, będzie tak romantycznie. –
zachichotał.
Walnęłam go z łokcia.
- A to za co?
- Za nic, po prostu miałam ochotę Ciebie walnąć. – uśmiechnęłam
się zadziornie.
- Ty niegrzeczna.
Weszliśmy do sali kinowej. Zajęliśmy miejsce, które nam
przypadało, 8c, 7c. W sumie to mogliśmy usiąść tam gdzie chcemy, prócz nas na
sali była trójka dzieciaków. Mieli może po 12 lat.
Film się zaczął.
40 minuta
filmu
Zauważyłam, że Oscara film totalnie nie interesuje. Nie patrzy
się w ekran, patrzy się na mnie. W sumie mnie też przestał interesować,
poprzednie części były lepsze. Ciekawsze.
- Oglądasz film, czy Ci się nie podoba? – powiedziałam do niego
szeptem.
- Nie jest jakoś bardzo zły, co prawda, nie oglądałem
poprzednich części.
- To może wyjdźmy. Mi też jakoś średnio się podoba.
- To chodźmy, może do parku?
- Chętnie.
Wzięłam popcorn, a Oscar wziął picie. Szedł pierwszy.
Wychodziłam zza siedzeń, naglę nie wiem o co ale się potknęłam. Upadłabym gdyby
nie Oscar, który w ostatniej chwili złapał mnie. Spojrzałam się mu w oczy, nie
wiedziałam kiedy, ale pocałował mnie. Dzisiaj się przeprowadziłam do Los
Angeles. Spotkałam z Rose. Upadłam na trawnik i straciłam papierosa poprzez
zderzenie z przystojnym blondynem, z którym właśnie się całuję. A co z
James’em? Przecież nadal z nim chodzę. Nadal go kocham, albo kocham
Przystojnego Blondyna. Tak, kocham Oscara. Zakochałam się w nim od pierwszego
wejrzenia, ale starałam się to zamaskować.
Nagle dzieciaki zauważyły, że się całujemy.
- Wooo! To lepsze niż film! Dajcie mi popcorn! – krzyknął jeden
z nich.
Oscar nie przestawał, namiętnie mnie całował. Na podłodze leżał
rozrzucony popcorn i rozlana cola. Na chwilę zapomniałam o wszystkim, dałam się
porwać chwili.
Dzieciaki podniosły się z siedzeń, zaczęły klaskać i piszczeć.
Pocałunek zakończył Oscar, wiedział kiedy. Wiedział, że chcę
więcej. Zrobił to specjalnie.
Ale nie dałam się, złapałam go za głowę i tym razem ja zaczęłam
pocałunek.
-----------------------------
Na wstępie chciałabym Was przeprosić, że rozdział jest dość krótki, następne będą dłuższe, obiecuję.
Dziękuję za wszystkie komentarze, jestem bardzo, bardzo wdzięczna za Wasze opinie!
Bardzo miło mi się je czyta. :)
--
Dziękuję Kindze, która czyta Fanfiction zanim je opublikuje, opierdziela mnie, gdy znajdzie jakiś błąd lub coś jej nie pasuje. Dzięki Tobie wiem, co źle napisałam i staram się to poprawić jak
tylko mogę. Ily miś xx
--
Jeszcze raz chciałam Wam złożyć życzenia świąteczne.
Życzę Wam, abyście w 2015 roku znaleźli miłość, więcej prawdziwych przyjaciół, żebyście byli też zdrowi i aby na Waszych buźkach codziennie gościł uśmiech. To krok do szczęścia.
Wesołych Świąt!
Ten rozdział mimo tego że jest krótki jest wspaniały. Bosko mi się go czytało i chce takich więcej <3 I życzę Ci abyś wesoło spędziła te święta, żebyś była szczęśliwa, i aby ten nowy rok przyniósł Ci wszystkiego co najlepsze i jeszcze jedno pisz tego bloga, bo jest świetny.
OdpowiedzUsuńJestem bardzo wdzięczna za życzenia i za Twój komentarz. Każdy mnie bardzo motywuje i daje niezłego kopa do dalszego pisania. Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku miś xx
UsuńWspanialy rozdzial :) tobie zycze rowniez szczeslowego nowego roku bo na zyczenia swiateczne troche puzno hah :D ale zycze wspanialych chwil spedzonych z rodzina <3
OdpowiedzUsuńJejku cudowny rozdział w każdym calu najlepszy!
OdpowiedzUsuńTa końcówka >>>>> ♥
I ten dzieciak `Wooo! To lepsze niż film! Dajcie mi popcorn!` - hahaha
Czekam na next :D
ogólnie historia zaczyna się ciekawie ;) ale możesz tak szybko nie rozwijac akcji będzie ciekawiej ale ogólnie jest ok :3
OdpowiedzUsuńinformuj mnie na tt ok?x
czekam na kolejny ;)
pozdrawiam ;*
@xRiskItAllx